
Przeglądając ostatnio aukcje internetowe udało mi się natknąć na bardzo ciekawy i klasyczny zegarek, nie zastanawiając się długo rozpocząłem długotrwałą i zażartą licytację, której zostałem w końcu zwycięzcą proponując bajońską sumę 6 złotych i 50 groszy – nie jest to zła cena jak na zegarek, który jest starszy ode mnie o ponad dziesięć lat. Myślałem, że w przypadku takiego reliktu świata czasomierzy ciężko będzie znaleźć w Internecie jakiekolwiek informacje, dotyczące tego produktu firmy Pulsar, jednak ku mojemu zdziwieniu znalazłem kilka bardzo ciekawych informacji.
W momencie dystrybucji zegarek firmy Pulsar ze wbudowanym kalkulatorem sprzedawany był za czterysta dolarów, a w wersji z wykorzystaniem czternastokaratowego złota za pięćset dolarów. W przeliczeniu na dzisiejszą walutę biorąc pod uwagę warunki inflacji jest to ponad tysiąc dolarów, cena uległaby dosyć dużej zmianie przez ten cały okres czasu.
Jeśli zegarek ten powstawałby w dzisiejszych czasach to za około pięć tysięcy złotych otrzymałbyś masywną, wykonaną ze stali nierdzewnej cegłę z rysikiem potrzebnym do przyciskania tych malutkich klawiszy znajdujących się na tarczy, które mają służyć do prowadzenia obliczeń. Przyglądając się temu zegarkowi widzimy jak naprawdę technika poszła naprzód, baterie w jego przypadku wytrzymywały maksymalnie kilka miesięcy, a posiadał on przecież opcję gromadzenia rezerw energii, w przypadku jego ciągłego wykorzystywania i grzebania w jego funkcjach, bateria mogła wyładować się w przeciągu dnia (było to także spowodowane zastosowaniem wyświetlacza LED).
Wyświetlacz zastosowany w tymże zegarku był na tyle długi, że dawał możliwość wykonywania operacji na liczbach składających się z sześciu cyfr. (obliczać mógł liczby dwunastocyfrowe, jednak konstruktorom nie udało się doprowadzić do tego, aby wszystkie z nich były czytelnie wyświetlane).
Zegarek ten jak na swoje czasy posiadał dokładny czasomierz, z możliwością przesunięć o kilkanaście sekund w przeciągu roku, co nawet na dzisiejsze standardy nie byłoby złym wynikiem. Dużym minusem była jednak konieczność resetowania tegoż zegarka co kilka tygodni kiedy wymieniałeś mu baterie. Oprócz tego zegarek i kalkulator firmy Pulsar dostosowywał swój kalendarz automatycznie do kolejnych miesięcy i ich różnych długości, niestety nie brał jednak pod uwagę roku przystępnego.

Chciałbym przybliżyć rozwój techniki opisując różnice pomiędzy modelem filmy Pulsar, który powstał prawie trzydzieści lat temu, a dzisiejszym kalkulatorem-zegarkiem firmy Casio (EDB610D-8C Data Bank), który nie dość, że posiada o wiele więcej możliwości to dodatkowo kosztował będzie zaledwie dwieście złotych, pokazuje to jaki duży rozwój technologiczny miał miejsce w ciągu trzydziestu lat. Zegarek daje możliwość obliczania i wyświetlania do dwunastu liczb, posiada automatycznie dostosowujący się na kilkadziesiąt lat do przodu kalendarz. Oprócz tego posiada wbudowaną pamięć dzięki czemu możesz zachować i zabezpieczyć hasłem kilkadziesiąt krótkich informacji. Oprócz tego daje ci możliwość zapisania numerów telefonicznych oraz adresów danych osób, wyświetlać będzie informacje w trzech kolorach, a mianowicie białym, niebieskim oraz czarnym. Nie są to jednak wszystkie możliwości produktu Casio, posiada możliwość kontrolowania czasu w dwudziestu sześciu strefach czasowych w stu różnych miastach jednocześnie i posiada stoper z dokładnością do jednej setnej sekundy. Dużym udogodnieniem jest także zastosowanie czterech wielofunkcyjnych alarmów, gdzie każdy z nich może ustawiony być na inną datę, a oprócz tego dodatkowo w jednym z nich pójdzie ustawić funkcję drzemki. Sama bateria cechuje się także o wiele dłuższą żywotnością, dwa lata w porównaniu do dwóch tygodni to duża różnica.
Oczywiście pod żadnym pozorem nie chcę krytykować pracy projektantów oraz inżynierów, którzy skupieni byli nad stworzeniem zegarka dla firmy Pulsar, wręcz przeciwnie uważam, że jak na tamte czasy wykonali kawał świetnej roboty. Po prostu uznałem, że porównanie zaawansowanego technicznie sprzętu sprzed kilkudziesięciu lat do dzisiejszego będzie ciekawym pomysłem i dodatkowo rozbudziło moją wyobraźnię – nie mogę się doczekać najnowszych zaawansowanych technologicznie pomysłów. Ciekawe, co nowego wymyślą producenci zegarków w ciągu następnych trzydziestu lat…
